Hej dziewczyny! Dzisiaj przychodzę do Was z przeciwłupieżową odżywką kojącą skórę głowy. Zapraszam!
Komputer- pochłaniacz czasu, którego usilnie staram się ograniczać. Już jutro przychodzę do Was z wpisem jak organizuje swój czas, ponieważ zdałam sobie sprawę z tego, że odkąd wprowadziłam kilka zasad i organizuje swój czas, jestem mniej chaotyczną i bardziej zorganizowaną osobą. Bardzo niedawno temu, komputer zabierał mi ok 90% wolnego czasu, oglądałam filmiki na yt, czytałam blogi i robiłam dużo innych rzeczy na komputerze, teraz powoli się od tego uwalniam. Więcej informacji na temat organizacji czasu, którą bardzo polecam już jutro a dzisiaj chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, temat tytułu posta.
Nigdy nie miałam problemów z łupieżem, do czasu, pewnego farbowania . Kiedy byłam w pierwszej klasie zawodówki, praktykanci za zgodą szefowej, farbowali mi włosy profesjonalnymi farbami, potem postanowiłam przenieść się do technikum fryzjerskiego (technikum usług fryzjerskich) i pozostały mi farby ze sklepu. Problem pojawił się jakiś czas temu, kiedy po farbowaniu włosów, po pewnym czasie, powstał mi łupież. Na chwilę obecną nie jestem wstanie powiedzieć czy farbowanie miało jakiś związek z łupieżem, wiem tylko, ze długi czas nic mi nie było po farbowaniu tymi farbami, do ostatniego razu, kiedy po nim zaczęła swędzieć mnie głowa a kilka dni po zobaczyłam łupież. Jako konsultantka firmy Avon, postanowiłam przetestować ich odżywkę. Producent pisze, że odżywkę należy nałożyć na umytą skórę głowy, po czym wmasować i czekać 10 minut. Moje spostrzeżenia są takie, ze po dwóch użyciach łupież znikł. Spokój od łupieżu miałam przez ok 2 miesiące po czym się pojawił i po jednym użyciu znowu go nie było.Uczucie przy nałożeniu odżywki jest mniej więcej takie, jak żujemy ostrą miętową gumę, to coś takiego tylko na głowie :P Przepraszam za takie porównanie, ale tak to wygląda z mojej perspektywy.
To wszystko w dzisiejszym wpisie. Mam nadzieje, że dotrwaliście do końca. Papa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz